I Zjazd Michalaków sierpień 2005

Zbieranie dokumentalnych materialów do tego jakby nie bylo duzego wydania nie bylo latwe. Zajelo to pare lat i zaangazowania wielu ludzi z naszej rodziny. Sprawdzanie w archiwach i wyszukiwanie danych jest czasochlonne.

Szczególnie w Polsce w kraju, który prawdopodobnie jako jeden z nielicznych w swiecie przeszedl tak wiele w swojej historii. Rozbiory,powstania,pierwsza, druga wojna swiatowa spowodowala przemieszczanie wielu dokumentów z miejsca na miejsce, albo ich kompletne zaginiecie. Aktualna elektroniczna technologia komputerowa spowodowala, ze wiele rzeczy bylo mozliwe do zrealizowania. Przesylanie informacji czy zdjec na drugi kontynent to kwestia paru sekund. Oczywiscie, ze bez pomocy wielu ludzi wydanie to byloby niemozliwe. Prosze przejrzec epilog na koncu ksiazki gdzie jest lista z podziekowaniem dla tych wszystkich, którzy mieli duzy wklad do niniejszego wydania. Czytajac „KLAN MICHALAKÓW” da sie latwo zauwazyc, ze zostal tutaj wlozony olbrzymi wklad pracy. Niektóre informacje mozna byloby dalej rozwijac.Do momentu wydania ksiazki do druku tyle udalo nam sie tych materialów zebrac. Nasza rodzina jest tak duza, ze wielu z nas sie nie zna. Kazdy moze zebrane dokumenty dalej rozwijac i ja osobiscie zachecam do tego. Nazwisko rodu Michalaków zaginelo juz od czwartego pokolenia. Chociaz trzeba podkreslic, ze obecnie jest jeszcze tylko jedna, aktualnie zyjaca osoba noszaca to slynne dla nas nazwisko. Jest to najmlodsza córka Piotra Michalaka -Eugenia Michalak, mieszkajaca w Wysokiej Malej.

Musze tutaj jednak nadmienic, ze przez ostatnich pare lat wspólautorem wydania "Klanu Michalaków" zostalPIOTR OSSOWSKI z Poznania. Piotr jest wnukiem Agnieszki Michalak-Janiszewskiej. Jego wklad pracy byl olbrzymi. Równiez Piotrowi musimy podziekowac za pokrycie kosztów wydania ksiazki ”Klan Michalaków”. Piotr i ja pracowalismy z duzym entuzjazmem, aby do konca doprowadzic dwie rzeczy. Wydanie ksiazkowe „Klanu Michalaków” oraz zorganizowanie niezapomnianego, legendarnego juz dzisiaj Zjazdu Michalaków. Wydanie ksiazki „Klan Michalaków” nastapilo pare miesiecy przed zjazdem.

Jednym z celów bylo poszerzenie  wiadomosci o Michalakach w kregach rodzinnych jak równiez promocja i zachecanie do udzialu w zjezdzie.

ZJAZD MICHALAKÓW odbyl sie w dniach 19-21 sierpnia 2005 roku w Sypniewie kolo Margonina.

Miejscowosc ta polozona jest w bliskiej odleglosci od Jozefowa, Jaktorowa, gdzie nasi pradziadkowie spedzili znaczna czesc swojego zycia. Wedlug moich obliczen okolo 300 osób wzielo udzial w tym niesamowitym zgromadzeniu. Przepiekny, malowniczo polozony prywatny osrodek w Sypniewie nad jeziorem Margoninskim, umozliwil nam na nieodplatne rozstawienie swoich namiotów jak równiez po cenach promocyjnych wynajecia pokoi hotelowych.

Msza sw. za Marcina i Marcjanne Michalaków oraz ich potomków odbyla sie w Jaktorowie w dniu 20.08.2005r. o godz. 12-stej.

Nie moglo byc piekniejszego momentu do rozpoczecia Zjazdu.Chwila ta wytworzyla atmosfere rodzinnego zjazdu i polaczyla nas do naszych korzeni. To wlasnie tutaj w kosciele w Jaktorowie nasi pradziadkowie  i prababcie otrzymali sakrament chrztu.

Tutaj tez ochrzczeni zostali:Wiktor Czarnolewski,Tadeusz Kugleri inni. W kosciele tym do dnia dzisiejszego jest ta sama chrzcielnica.
Kosciól Rymsko-Katolicki, p.w. Sw. Anny, Jaktorowo, 64-820 Szamocin

W sobote 20 sierpnia, 2005 o godzinie 14:30zostalo zrobionepamiatkowe zdjecie wszystkich uczestników zjazdu.Frekwencja w tym czasie byla najwyzsza. Wszyscy musieli uzbroic sie w cierpliwosc w czasie robienia zdjec, ustawienie wszystkich rodzinami, wykonanie, chociaz jednego zdjecia z kazdego aparatu zajelo okolo godzine.. Wyjazd na kawe albo na lody do Margonina lub zwiedzanie pobliskiego Józefowa, Jaktorowa bylo zabronione w przedziale czasowym pomiedzy 1430i 1530. Komitet Organizacyjny Zjazdu Michalaków w 2005 roku


Zjazd Michalaków w 2005 r. organizowany byl z duzym wyprzedzeniem, takze kazdy z Michalaków wraz z swoja rodzina powinien pokazac sie na tym zjezdzie.Praktyczniejest to jedyna mozliwosc w naszym zyciu abysmy sie mogli wszyscy razem rodzinnie spotkac. Jedna z rzeczy, która nas wszystkich laczy to jest plynaca w naszych zylachkrew Michalaków. Nie przez przypadek miejscem zjazdu zostalo wybrane Sypniewo kolo Margonina. W tutejszych okolicach zyli nasi, przodkowie a my mamy mozliwosc razem spedzenia paru dni. To oni wlasnie na tych terenach wydeptywali sciezki zyciowe dla naszych nastepnych pokolen. Pokolenia mijaja – jest to nieuchronnosc zdarzen, nad która nie mamy zadnej kontroli. Najpierw czlowiek sie buntuje, bo trudno jest tak zwyczajnie pogodzic sie z faktem odejscia bliskich nam osób. Swiat jednak jest tak stworzony, ze to tak wlasnie musi byc i inaczej byc nie moze. Pieknem przemijajacych pokolen jest mozliwosc powrotu do wspomnien. Zjazd Michalaków w Sypniewie stworzyl nam te mozliwosc powrotu do korzeni naszych i korzeni naszych przodków. Przez zjazd ten my sami stworzylismy sobie ta wspaniala okazje spedzenia czasu razem. Wielkim bonusem jest tez mozliwosc podtrzymywania i rozwijania rodzinnych kontaktów. Mysle, ze nasi pradziadkowie czy prababcie byliby z nas dumni gdyby wiedzieli, ze sto lat po ich narodzinach doszlo do tego niesamowitego, historycznego zjazdu. Byc moze w 2100 roku cos podobnego takze sie wydarzy.

Marek Jedrzejek (2005) Wnuk Kazimierza Michalaka

* zródlo: strona Radka Rochewicza